Kurde..!

Spędziłem ponad tydzień w rozjazdach. Wróciłem w poniedziałek. Okazało się że w tym czasie coś jakimś cudem dostało się do mojego konta FTP i dodało jakiś syfny kod do plików js z jquery. Wczoraj próbując wejść na bloga dość boleśnie uderzyła mnie wielka czerwona tablica z informacją że strona może zawierać złośliwe oprogramowanie…

atak

Babranie się z tym zajęło mi całe mnóstwo czasu, zanim doszedłem co i jak, a potem trzeba było naprawić pliki. Żeby to chociaż tylko WordPress był zarażony, ale nie, inne domeny też poległy. Chaos, panika, wielka irytacja, rozkojarzenie i spory burdel… Najprościej i najszybciej byłoby podmienić wszystkie pliki, niestety najstarsza sensowna kopia nadająca się do tego celu sprzed kilku dni, no właśnie…nie nadawała się bo kod “wisiał” tam już jakiś czas. W zasadzie ciężko powiedzieć do jakich celów miał służyć, bo ‘żadnego szkodliwego działania nie stwierdzono’. Wzmocniłem nieco zabezpieczenia, mam nadzieję że to się znów nie powtórzy. Udało mi się też przekonać Google że wszystko naprawiłem i wcale nie mam złych zamiarów, więc dziś po południu zdjęli ostrzeżenie.

Ogólnie dość zażenowany jestem tym wszystkim. Wybaczcie jeśli napotkaliście na problemy w dostępie do stron.

Jakieś przemyślenia? Podziel się nimi! :)