Czego uczy nas szkoła?

Każdy kto chodzi lub chodził kiedyś do szkoły potwierdzi, że niepotrzebnie uczy się tam tysiąca różnych nieprzydatnych rzeczy. Nawet na studiach często uczą czegoś co tak naprawdę ma niewielki związek z głównym kierunkiem. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba siedzieć i wkuwać godzinami coś, co po kilku dniach po prostu zapominamy. Teraz doszła jeszcze (nie wiadomo po kiego) obowiązkowa matura z matematyki. Po co to komuś kto nie ma zamiaru w przyszłości mieć z matematyką bliższego kontaktu? Poniżej znajduje się zdjęcie na którym widnieje zestawienie co wiemy, a czego nie wiemy po ukończeniu szkoły.

Czego uczy nas szkoła?

10 thoughts on “Czego uczy nas szkoła?

  1. Uogólniałem 😛 Nie mam konta bo mi niepotrzebne. Z resztą wiele osób teraz doszło trochę rozumu i pousuwali konta po ostatniej aktualizacji. Na stronie pojawiły się oceny zdjęć, jakieś galerie i komentarze. Druga fotka.pl…No to jak piszesz strony w notatniku to masz dobrze! co do Gimpa niby też się zabieraliśmy za to na jakiejś starej wersji, ale ja osobiście niczego się nie nauczyłem 😉 Robiliśmy “kartki” co się skończyło na dodaniu napisu do zdjęcia.

  2. Ale na nk nie wchodzisz, bo nie masz konta, chyba, że skądinąd znane lewe…
    Informatyka, a raczej uczenie infy, to jakieś nieporozumienie… Sam jestem na rozszerzonej infie, ale do tego się nie przyznaję. Dlaczego? Chociażby “robienie” grafik w GIMP’ie, pisanie stron HTML w Notatniku… No po prostu pożal się Boże. Więcej praktyki, mniej teoretyzowania. To chyba na tyle.

  3. Moja nauka informatyki od podstawówki wyglądała tak:
    Włączanie i wyłączanie komputera (co w podstawówce było nie lada wyzwaniem, ponieważ komputer włączał się tylko pod odpowiednim kątem 😉 ),
    nauka pisania na klawiaturze,
    rysowanie w Paincie,
    rysowanie w Imagine
    pisanie w Wordzie,
    robienie prezentacji w PowerPoincie.

    Po tym okresie kształcenia jestem w stanie wejść na naszą-klasę i pisać komentarze 😉

    Jose, na szczęście w Liceum nie ma już muzyki/plastyki itp. pierdół 🙂

  4. Ja się zgadzam. Po kiego mi wyszywanie, jak ja krawcem na 100% nie będę? Po co mi się uczyć jakiś głupich nutek, nie umiem śpiewać, więc tego robić nie będę. Gdybym uważał na informatyce, to bym nie umiał Windowsa zainstalować, tylko komputer włączyć. :/ Taki poziom naszych szkół.

  5. Ja mam PP (Podstawy Przedsiębiorczości) i powiem Ci, że to najnudniejszy przedmiot jest 😉
    No masz rację…ale my na to chyba nic poradzić nie możemy. Pozostaje kuć 🙄

  6. Specjalnie zwróciłem uwagę na podstawę i rozszerzenie j.polskiego.
    Tych podstaw typu prawidłowe użytkowanie mapy to jeszcze w podstawówce/gimnazjum powinni uczyć. PITy, srity… Niby są od tego podstawy przedsiębiorczości, ale z praktyki słyszałem, że to nic, tylko kucie. W ogóle ta pogoń za ocenami powala… Przerost formy nad treścią zdecydowanie. Narzucili materiału w kosmos, a i tak wszystkiego do matury się nie wyrobi… Na studiach, zależnie oczywiście od kierunku… Uczą tego, co było aktualne w latach ’80 ub. wieku. Rzeczywiście przez te kilkadziesiąt lat nic w dziedzinie techniki się nie ruszyło… :D.

  7. Tylko, że to o czym piszesz to trochę inna sprawa 😛 Wiadomo, że trzeba umieć coś napisać itp. Każdy musi takie podstawowe umiejętności posiadać. Mam na myśli głównie przedmioty nie-rozszerzone. Sam zobacz czego uczysz na matmie, a co z tego zapamiętasz i co Ci się przyda w przyszłości…No, może trochę nie trafiłem z tym argumentem, bo Ty “ścisły” jesteś 😉 Dla mnie np. fizyka to jest masakra. Po co mi umieć obliczać te wszystkie energie, przyspieszenia itp… Nie planuję w przyszłości zostać fizykiem. Wiadomo, teorię znać trzeba i takie podstawowe rzeczy, żeby było wiadomo co się dzieje dookoła mnie. Chodzi mi o zbytnie wdawanie się w szczegóły.
    A ze mnie taki humanista jak z koziej dupy torba 😛

  8. No niestety Bogdanie, nie mogę się z Tobą tutaj zgodzić. Tak samo, jakby powiedzieć – po co mi j. polski, pisanie jakichś rozprawek, wypracowań, skoro w tym palców maczać nie będę? Jeszcze jakieś tam części mowy, części zdania, które mnie obchodzą tyle co nic. Co lepsze… Każda klasa w moim liceum ma 5h tygodniowo, niezależnie od tego, czy jest to klasa z rozszerzonym językiem, czy nie… Klasy matematyczne mają 5h matmy, pozostałe – 3h. I gdzie tu sprawiedliwość? Hen hen daleko. Rozumiem Twoje zbulwersowanie, ale… Uwierz, należało się Wam, humanom :D. Pzdr.

Jakieś przemyślenia? Podziel się nimi! :)